Chwila dla siebie...
Cześć Kochani!
Witam Was po trochę dłuższej przerwie. Niestety nie miałam czasu nic pisać choć pomysłów wiele... Melania mocno kolkowała, mnie też dwa razy choroba dopadła i nie miałam siły na nic oraz przygotowywałam się do ostatniej kwalifikacji zawodowej. Czy zdałam? Teorie na szczęście tak, a na praktykę stawię się w czerwcu, gdyż moje zdrowie nie pozwoliło mi na napisanie egzaminu w pierwszym terminie... jestem zła na siebie, a za razem dumna. Zła, że muszę czekać pół roku na drugi termin, a dumna że całkiem nieźle poradziłam sobie z teoria nie będąc na lekcjach.
Mimo tego, że nie uczęszczam na lekcje, gdyż jestem na urlopie macierzyńskim i siedzę tylko w domu, czasu dla samej siebie mam niewiele... Myślałam, że siedząc ciągle w domu z dzieckiem będę miała czas na wszystko! Generalne porządki, ćwiczenia aby dojść do formy sprzed ciąży, naukę, czytanie książek i wiele innych. Grubo się myliłam... nawet kawy ciepłej nie ma kiedy wypić (chyba, że położę Melanie na brzuch i wtedy przed parę minut zajmuje się ćwiczeniem). Kiedy jest się w klasie maturalnej, gdzie czeka mnie egzamin zawodowy oraz matura nauki jest sporo. Dodatkowym utrudnieniem jest brak swoich własnych notatek, a nawet z lekcji nic nie zapamiętam, bo po prostu na nich mnie nie ma, a tak uczyłam się najlepiej-słuchając. Siedząc nad kserówkami, książkami oraz zdjęciami notatek w domu, człowiek najchętniej zrobił by wszystko inne aniżeli skupić się na nauce, przecież tyle jest jeszcze do zrobienia. Ale niestety trzeba, to już ostatni rok i będę wymarzonym logistykiem! Jak ten czas szybko zleciał..
Natomiast kiedy już wszystkiego się nauczyłam (gdy jakoś mi się to udało...) przyszedł czas na inne obowiązki. Ale jak to zrobić, kiedy ma się tak bardzo temperamentną córkę? Niektórzy dziwią mi się, jak to nie mam czasu na nic, nawet na umycie się, przy tak małym dziecku. Przecież ono cały czas na początku śpi... Jednakże co dziecko to inny charakter. Melania z dnia na dzień pokazuje rogi a do tego mocne kolki. Jest również dzieckiem, które lubi być w centrum uwagi i uwielbia jak się do niej mówi. Niestety nie zawsze ma się na to czas... Jednakże czasem nastaje taki moment, gdzie utnie sobie drzemke (chociaż te 20 minut...) lub po prostu ma dobry dzień i jest spokojna (takich dni jest na szczęście coraz więcej!) i mogę posprzątać mieszkanie. Jeszcze nigdy wcześniej tak szybko nie ogarniałam domowego chaosu uwierzcie mi! A jak pod koniec Mała się obudzi i zaczyna się nudzić po prostu sprzątam z nią! Komiczne musi to wyglądać. Matka trzymająca odkurzacz w jednej ręce, a w drugiej dwumiesieczne dziecko, jednocześnie pilnując główki. Ale radzić sobie jakoś trzeba! Opisując to można sobie pomyśleć, że nic trudnego. Zajmować się dzieckiem, domem i trochę się pouczyć. Uwierzcie mi, że to wcale nie jest takie jakie mogłoby się wydawać. Macierzyństwo jest najtrudniejszym ,,zawodem" jakie wykonuje kobieta. Jeśli jakieś mamuśki mnie czytają wiedzą o czym mówię.
W ciągu mojego dnia który zaczyna się ok. 11 i kończy o 3/4 nad ranem (nie można tu zapomnieć o nocnym wstawaniu) chciałoby się mieć chociaż 5 minut dla siebie. Zadbać o ciało, wygląd albo chociaż wziąć głęboki oddech w spokoju. Po prostu odpocząć. Kocham moje życie, że nie nudzę się tylko każdego dnia dzieje się coś innego, że muszę dawać dobry przykład Melanii i robić wszystko by miała się jak najlepiej. Ale wyznaczyłam sobie choć jeden dzień, w którym mam dłuższą chwilę dla siebie. Biorę dłuższą, gorącą kąpiel, nakładam maskę na włosy, robię peeling, zajmuje się pielęgnacją twarzy. Nawet nie uwierzycie jak wiele to daje. Nawet jeżeli nie macie małego dziecka, ale dużo pracujecie lub ciągle się uczucie warto zrobić sobie taki wieczorny rytuał chociaż raz w tygodniu.
Planując ten post miałam też na celu przetestować dla Was kilka produktów, które sprawiają, że po ciężkim tygodniu czuję się jak nowo narodzona.
Peeling do ciała-posiadam jeszcze czerwona wersję. Obie pachną obłędnie! A przede wszystkim spełniają swoje zadanie. Zostawiają skórę gładka i delikatna.
Maska z węglem Perfecta-długo szukałam dobrej maski dla mojej tłustej cery, która nie wysuszy a pozostawi skórę gładka i oczyszczona. Znalazłam!
Żel do mycia twarzy i demakijażu BIOTANIQUE-również w składzie ma węgiel. Pomimo tego, że zmywam makijaż tonikiem i tak zawsze znajdą się jakieś resztki na twarzy. Ten żel zmywa wszystko. Po nim skóra jest gładka jak pupka Melanii, uwierzcie! :D tworzy delikatna, przyjemną w rozprowadzaniu piankę.
Peeling do twarzy Neutrogena- czasem mam problem, że w niektórych miejscach na twarzy moja skóra jest twarda. Nadzieję pokładałam w tym produkcie, gdyż żaden inny żel nie likwidował tego problemu. I strzał w dziesiątkę! Już po pierwszym użyciu zauważyłam różnice. A do tego również obłędnie pachnie owocem granatu...
Tonik firmy Ziaja-tego zapachu nie da się opisać... coś niesamowitego! Gdy nie miałam jeszcze dwóch produktów o których mówiłam powyżej stosowałam go również wieczorem po zmyciu makijażu. Usuwał jego resztę i pozostawiał skórę mega gładką, choć po dłuższej chwili mam wrażenie że wysusza mnie w niektórych miejscach... ale przed nałożeniem makijażu warto go użyć u oczyścić skórę :)
Wszystkie kosmetyki kupiłam w Rossmannie.
A Wy macie jakieś ciekawe i sprawdzone produkty do pielęgnacji? Dajcie znać, chętne przetestuje!
Do następnego!
xoxo
Witam Was po trochę dłuższej przerwie. Niestety nie miałam czasu nic pisać choć pomysłów wiele... Melania mocno kolkowała, mnie też dwa razy choroba dopadła i nie miałam siły na nic oraz przygotowywałam się do ostatniej kwalifikacji zawodowej. Czy zdałam? Teorie na szczęście tak, a na praktykę stawię się w czerwcu, gdyż moje zdrowie nie pozwoliło mi na napisanie egzaminu w pierwszym terminie... jestem zła na siebie, a za razem dumna. Zła, że muszę czekać pół roku na drugi termin, a dumna że całkiem nieźle poradziłam sobie z teoria nie będąc na lekcjach.
Mimo tego, że nie uczęszczam na lekcje, gdyż jestem na urlopie macierzyńskim i siedzę tylko w domu, czasu dla samej siebie mam niewiele... Myślałam, że siedząc ciągle w domu z dzieckiem będę miała czas na wszystko! Generalne porządki, ćwiczenia aby dojść do formy sprzed ciąży, naukę, czytanie książek i wiele innych. Grubo się myliłam... nawet kawy ciepłej nie ma kiedy wypić (chyba, że położę Melanie na brzuch i wtedy przed parę minut zajmuje się ćwiczeniem). Kiedy jest się w klasie maturalnej, gdzie czeka mnie egzamin zawodowy oraz matura nauki jest sporo. Dodatkowym utrudnieniem jest brak swoich własnych notatek, a nawet z lekcji nic nie zapamiętam, bo po prostu na nich mnie nie ma, a tak uczyłam się najlepiej-słuchając. Siedząc nad kserówkami, książkami oraz zdjęciami notatek w domu, człowiek najchętniej zrobił by wszystko inne aniżeli skupić się na nauce, przecież tyle jest jeszcze do zrobienia. Ale niestety trzeba, to już ostatni rok i będę wymarzonym logistykiem! Jak ten czas szybko zleciał..
Natomiast kiedy już wszystkiego się nauczyłam (gdy jakoś mi się to udało...) przyszedł czas na inne obowiązki. Ale jak to zrobić, kiedy ma się tak bardzo temperamentną córkę? Niektórzy dziwią mi się, jak to nie mam czasu na nic, nawet na umycie się, przy tak małym dziecku. Przecież ono cały czas na początku śpi... Jednakże co dziecko to inny charakter. Melania z dnia na dzień pokazuje rogi a do tego mocne kolki. Jest również dzieckiem, które lubi być w centrum uwagi i uwielbia jak się do niej mówi. Niestety nie zawsze ma się na to czas... Jednakże czasem nastaje taki moment, gdzie utnie sobie drzemke (chociaż te 20 minut...) lub po prostu ma dobry dzień i jest spokojna (takich dni jest na szczęście coraz więcej!) i mogę posprzątać mieszkanie. Jeszcze nigdy wcześniej tak szybko nie ogarniałam domowego chaosu uwierzcie mi! A jak pod koniec Mała się obudzi i zaczyna się nudzić po prostu sprzątam z nią! Komiczne musi to wyglądać. Matka trzymająca odkurzacz w jednej ręce, a w drugiej dwumiesieczne dziecko, jednocześnie pilnując główki. Ale radzić sobie jakoś trzeba! Opisując to można sobie pomyśleć, że nic trudnego. Zajmować się dzieckiem, domem i trochę się pouczyć. Uwierzcie mi, że to wcale nie jest takie jakie mogłoby się wydawać. Macierzyństwo jest najtrudniejszym ,,zawodem" jakie wykonuje kobieta. Jeśli jakieś mamuśki mnie czytają wiedzą o czym mówię.
W ciągu mojego dnia który zaczyna się ok. 11 i kończy o 3/4 nad ranem (nie można tu zapomnieć o nocnym wstawaniu) chciałoby się mieć chociaż 5 minut dla siebie. Zadbać o ciało, wygląd albo chociaż wziąć głęboki oddech w spokoju. Po prostu odpocząć. Kocham moje życie, że nie nudzę się tylko każdego dnia dzieje się coś innego, że muszę dawać dobry przykład Melanii i robić wszystko by miała się jak najlepiej. Ale wyznaczyłam sobie choć jeden dzień, w którym mam dłuższą chwilę dla siebie. Biorę dłuższą, gorącą kąpiel, nakładam maskę na włosy, robię peeling, zajmuje się pielęgnacją twarzy. Nawet nie uwierzycie jak wiele to daje. Nawet jeżeli nie macie małego dziecka, ale dużo pracujecie lub ciągle się uczucie warto zrobić sobie taki wieczorny rytuał chociaż raz w tygodniu.
Planując ten post miałam też na celu przetestować dla Was kilka produktów, które sprawiają, że po ciężkim tygodniu czuję się jak nowo narodzona.
Peeling do ciała-posiadam jeszcze czerwona wersję. Obie pachną obłędnie! A przede wszystkim spełniają swoje zadanie. Zostawiają skórę gładka i delikatna.
Maska z węglem Perfecta-długo szukałam dobrej maski dla mojej tłustej cery, która nie wysuszy a pozostawi skórę gładka i oczyszczona. Znalazłam!
Żel do mycia twarzy i demakijażu BIOTANIQUE-również w składzie ma węgiel. Pomimo tego, że zmywam makijaż tonikiem i tak zawsze znajdą się jakieś resztki na twarzy. Ten żel zmywa wszystko. Po nim skóra jest gładka jak pupka Melanii, uwierzcie! :D tworzy delikatna, przyjemną w rozprowadzaniu piankę.
Peeling do twarzy Neutrogena- czasem mam problem, że w niektórych miejscach na twarzy moja skóra jest twarda. Nadzieję pokładałam w tym produkcie, gdyż żaden inny żel nie likwidował tego problemu. I strzał w dziesiątkę! Już po pierwszym użyciu zauważyłam różnice. A do tego również obłędnie pachnie owocem granatu...
Tonik firmy Ziaja-tego zapachu nie da się opisać... coś niesamowitego! Gdy nie miałam jeszcze dwóch produktów o których mówiłam powyżej stosowałam go również wieczorem po zmyciu makijażu. Usuwał jego resztę i pozostawiał skórę mega gładką, choć po dłuższej chwili mam wrażenie że wysusza mnie w niektórych miejscach... ale przed nałożeniem makijażu warto go użyć u oczyścić skórę :)
Wszystkie kosmetyki kupiłam w Rossmannie.
A Wy macie jakieś ciekawe i sprawdzone produkty do pielęgnacji? Dajcie znać, chętne przetestuje!
Do następnego!
xoxo

Komentarze
Prześlij komentarz