Pewność siebie.
Witajcie.
Dzisiaj chciałabym poruszyć jeden z trudniejszych jak dla mnie tematów. Wydaje mi się, że jest on bardzo kontrowersyjny jak i mało poruszany, ze względu na podzielność zdań oraz ze względu na nasze bezpieczeństwo, jeśli tak to mogę nazwać.
Na pewno nie jeden z nas ma problem z poczuciem własnej wartości, pewnością siebie czy samoakceptacją. Jednakże czy powinniśmy rozmyślać nad tymi kwestiami, zmieniać coś, a tym bardziej rozmawiać?
Myślę, że jest to jak najbardziej wskazane. Owszem nie musimy o tym trąbić na lewo i prawo, ale jeśli czujemy, że mamy z tym problem, zmieńmy chociaż coś dla samych siebie.
Nie ukrywam, że sama ciągle pracuję nad pewnością siebie.
Czy wydaje Ci się, że...
...w życiu nic Ci się nie udaje? Nigdy nie zrobiłeś nic dobrego? Nawet jeśli coś zrobiłeś, nie było to zbyt dobre? Nigdy nic w życiu nie osiągniesz? Mimo wszelkich starań ciągle jest coś nie tak? Robisz to co lubisz i sprawia Ci przyjemność, ale masz wrażenie, że nikt tego nie docenia? Tracisz wiarę w siebie?
Nie martw się, też mi się tak wydawało... :)
Co by sprawiło, że możesz poczuć się bardziej pewny siebie?
Pochwała kogoś bliskiego, a może nawet wręcz przeciwnie, kogoś bardziej obiektywnego, dostrzeżenie samemu, że to co robisz daje jakieś efekty, a może lista osiągnięć?
Każdemu z nas mogłoby się wydawać, że nic w życiu nie osiąga, nie jest z niczego dumny. Ale czy potrzebujemy wielkich rzeczy, by być zadowolonym z siebie? Czy ktoś musi stawiać nam wysoko poprzeczkę, abyśmy byli usatysfakcjonowani ze swoich działań?
"Dostałam 4 ze sprawdzianu, który był dla mnie trudny"-"hmm.. ale czemu nie 5?" Sprawdzian był dla mnie trudny, napisałam go lepiej niż mogło mi się wydawać, ocena dobra jest dla mnie zadowalająca ze względu na poziom trudności materiału.
"Te zdjęcia, które ostatnio zrobiłaś, bardzo mi się nie podobały. Poprzednie były lepsze. Na tych pomysł mi się nie podoba, światło jakieś nie te.."-"Każdy ma swój gust. Nie wszystko jest idealne. Dopiero się uczę."
Takich własnie odpowiedzi powinniśmy udzielać w większości przypadkach. Osiągnięciem, z którego możesz być z siebie dumny, może być nawet wstanie z łóżka, jeśli ten dzień będzie dla Ciebie trudny.
Z czego ja jestem zadowolona? Dostałam się do technikum, kończę właśnie ostatni rok, czteroletniej ciężkiej pracy, w niespełna rok zmieniłam swoje życie diametralnie, usamodzielniłam się, zaczęłam układać swoje życie "w samej sobie", zapragnęłam zmiany i dążę do tego, zaczęłam ponownie pisać bloga, fotografuję, pracuję nad swoimi emocjami, potrafię pogodzić wiele rzeczy ze sobą, jestem zorganizowana, zdałam już dwa egzaminy zawodowe... będę mamą! :) To wszystko nie jest wielkim wyczynem, ale od czegoś trzeba zacząć. Własnie takie małe rzeczy motywują do działania. I wcale nikt nie musi Cię chwalić, a tym bardziej nie musisz osiągnąć ważnej i wysokiej pozycji w pracy, czy też wygrać olimpiady w ulubionym przedmiocie by być z siebie zadowolonym! Wystarczy, że sam dostrzeżesz swoje niewielkie-wielkie osiągnięcia. Usiądź sam przed kartką papieru, weź długopis w dłoń i wypisz jak najwięcej rzeczy, z których jesteś dumny, zadowolony. Kiedy skończysz, przeczytaj to co napisałeś (pamiętaj, że zawsze możesz coś dopisać!) a potem odpowiedz sobie na pytanie, czy aby na pewno do niczego się nie nadajesz... :)
Istnieją również takie osoby jak między innymi ja... którzy sami od siebie wymagają zbyt dużo. Od zawsze wydawało mi się, że nie jestem w niczym dobra. Czego się nie tknę, nie jest dla mnie, robię to źle. Kupiłam aparat jeden, drugi, założyłam bloga, zaczęłam pisać i fotografować. Zobaczyłam, że inni robią lepsze zdjęcia, ich blog odwiedza więcej osób niż mój i zrezygnowałam. Zajęło mi to parę ładnych lat, żeby zrozumieć co tak na prawdę się stało i dlaczego. Przecież lubiłam to robić, a ja mimo to poddałam się. Myślę, że moja chęć zmiany i siły nagromadzonej na działanie wiele zmieniła. Zrozumiałam, że nie jestem tacy jak inni, nie jestem idealna.Wszystko co robiłam dotychczas, robiłam na 100%. Każdy ma prawo mieć zły dzień, każdemu może się noga powinąć, każdy jest dobry w czymś innym. Od kiedy zniżyłam swoją poprzeczkę, czuję się o wiele lepiej. Można by pomyśleć, że to rozleniwi, że trzeba dużo wymagać. Jasne, wymagać trzeba, ale tyle na ile czujemy się na siłach i ile jesteśmy w stanie od siebie wyciągnąć. Czasami za dużo zadań sobie zarzucałam myśląc, że dam radę, co traciło na jakości i efektywności wykonywanych czynności Nie ukrywam, że zawsze byłam również bardzo wrażliwa na to co ludzie powiedzą. Ale od czasu kiedy dowiedziałam się, że będę młodą mamą wszystko się zmieniło (ale to w innym poście!). Przecież to moje życie, czemu opinia innych ludzi odnośnie tego co i jak robię w swoim życiu ma decydować o tym co robię w wolnym czasie, w jakiej szkole się uczę i czego, gdzie chcę później pracować, gdzie chcę mieszkać, z kim się zadaję, a przede wszystkim jak wygląda moje życie i kim jestem. Ja to ja, Ty to Ty. Ja lubię biel, Ty czerń. Lubiąc język polski nie wygram olimpiady z matematyki jak Ty. Czasem skupienie uwagi tylko na samym sobie jest dobre, tak jak w tym przypadku. Aby być pewną siebie muszę być skupioną na tym co robię ja, nie ktoś inny. Zdobywać WŁASNE szczyty, nie czyjeś. Osiągać to co JA chcę, co jest MI potrzebne, co MI sprawia radość. Mam prawo decydować o tym kim będę i jaka będę, za to nikt nie ma prawa zniszczyć mojej pewności siebie, na którą każdy musi zapracować!
Pamiętaj, małe rzeczy motywują do osiągnięcia czegoś wielkiego! :)
A do czego ja dążę? W jakim celu wypracowałam swoją pewność siebie? Mimo zdania innych ludzi chcę robić to co sprawia mi przyjemność. Chcę pisać, chcę robić zdjęcia. Następnie pragnę ukończyć szkołę i osiągnąć tytuł technika logistyka (pomimo tego, że różnie bywało z moimi ocenami i nauką właśnie przez zawyżone wymagania) i pracować w zawodzie. Układać swoje życie na bieżąco. A przede wszystkim spełnić jak najlepiej swoją nową rolę, być mamą. I oczywiście nie dać się już słowom, opiniom innych ludzi, które są wyssane z palca, nieuzasadnione i są wypowiadane tylko i wyłącznie po to, abym straciła pewność siebie i to co udało mi się osiągnąć :)
Co w ostatnim czasie sprawia, że jestem dumna z siebie? Fakt, że nie dałam się wytrącić z równowagi przez wytykanie mnie palcami przez innych, kiedy mój brzuszek zaczął rosnąć. Jestem coraz bardziej pewna siebie przez istotę, którą noszę pod sercem. Daje mi ogromną ilość siły każdego dnia teraz... co będzie jak już przyjdzie na świat! Jest dla mnie najważniejsza na świecie i wiem, że już nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla niej, będę musiała być silna.
Pewność siebie wiążę się również z nami samymi, to czy siebie akceptuję, jakie mam poczucie własnej wartości. Jednakże dzisiaj chciałam się skupić na samych działaniach.
Zachęcam do komentowania :) Życzę wszystkim powodzenia i wytrwałości w tym co robicie lub to co zamierzacie robić!
Ostatnie 13 dni w dwupaku i będę już do Was pisać z moją małą pomocnicą!
Do następnego! xoxo
Dzisiaj chciałabym poruszyć jeden z trudniejszych jak dla mnie tematów. Wydaje mi się, że jest on bardzo kontrowersyjny jak i mało poruszany, ze względu na podzielność zdań oraz ze względu na nasze bezpieczeństwo, jeśli tak to mogę nazwać.
Na pewno nie jeden z nas ma problem z poczuciem własnej wartości, pewnością siebie czy samoakceptacją. Jednakże czy powinniśmy rozmyślać nad tymi kwestiami, zmieniać coś, a tym bardziej rozmawiać?
Myślę, że jest to jak najbardziej wskazane. Owszem nie musimy o tym trąbić na lewo i prawo, ale jeśli czujemy, że mamy z tym problem, zmieńmy chociaż coś dla samych siebie.
Nie ukrywam, że sama ciągle pracuję nad pewnością siebie.
Czy wydaje Ci się, że...
...w życiu nic Ci się nie udaje? Nigdy nie zrobiłeś nic dobrego? Nawet jeśli coś zrobiłeś, nie było to zbyt dobre? Nigdy nic w życiu nie osiągniesz? Mimo wszelkich starań ciągle jest coś nie tak? Robisz to co lubisz i sprawia Ci przyjemność, ale masz wrażenie, że nikt tego nie docenia? Tracisz wiarę w siebie?
Nie martw się, też mi się tak wydawało... :)
Co by sprawiło, że możesz poczuć się bardziej pewny siebie?
Pochwała kogoś bliskiego, a może nawet wręcz przeciwnie, kogoś bardziej obiektywnego, dostrzeżenie samemu, że to co robisz daje jakieś efekty, a może lista osiągnięć?
Każdemu z nas mogłoby się wydawać, że nic w życiu nie osiąga, nie jest z niczego dumny. Ale czy potrzebujemy wielkich rzeczy, by być zadowolonym z siebie? Czy ktoś musi stawiać nam wysoko poprzeczkę, abyśmy byli usatysfakcjonowani ze swoich działań?
"Dostałam 4 ze sprawdzianu, który był dla mnie trudny"-"hmm.. ale czemu nie 5?" Sprawdzian był dla mnie trudny, napisałam go lepiej niż mogło mi się wydawać, ocena dobra jest dla mnie zadowalająca ze względu na poziom trudności materiału.
"Te zdjęcia, które ostatnio zrobiłaś, bardzo mi się nie podobały. Poprzednie były lepsze. Na tych pomysł mi się nie podoba, światło jakieś nie te.."-"Każdy ma swój gust. Nie wszystko jest idealne. Dopiero się uczę."
Takich własnie odpowiedzi powinniśmy udzielać w większości przypadkach. Osiągnięciem, z którego możesz być z siebie dumny, może być nawet wstanie z łóżka, jeśli ten dzień będzie dla Ciebie trudny.
Z czego ja jestem zadowolona? Dostałam się do technikum, kończę właśnie ostatni rok, czteroletniej ciężkiej pracy, w niespełna rok zmieniłam swoje życie diametralnie, usamodzielniłam się, zaczęłam układać swoje życie "w samej sobie", zapragnęłam zmiany i dążę do tego, zaczęłam ponownie pisać bloga, fotografuję, pracuję nad swoimi emocjami, potrafię pogodzić wiele rzeczy ze sobą, jestem zorganizowana, zdałam już dwa egzaminy zawodowe... będę mamą! :) To wszystko nie jest wielkim wyczynem, ale od czegoś trzeba zacząć. Własnie takie małe rzeczy motywują do działania. I wcale nikt nie musi Cię chwalić, a tym bardziej nie musisz osiągnąć ważnej i wysokiej pozycji w pracy, czy też wygrać olimpiady w ulubionym przedmiocie by być z siebie zadowolonym! Wystarczy, że sam dostrzeżesz swoje niewielkie-wielkie osiągnięcia. Usiądź sam przed kartką papieru, weź długopis w dłoń i wypisz jak najwięcej rzeczy, z których jesteś dumny, zadowolony. Kiedy skończysz, przeczytaj to co napisałeś (pamiętaj, że zawsze możesz coś dopisać!) a potem odpowiedz sobie na pytanie, czy aby na pewno do niczego się nie nadajesz... :)
Istnieją również takie osoby jak między innymi ja... którzy sami od siebie wymagają zbyt dużo. Od zawsze wydawało mi się, że nie jestem w niczym dobra. Czego się nie tknę, nie jest dla mnie, robię to źle. Kupiłam aparat jeden, drugi, założyłam bloga, zaczęłam pisać i fotografować. Zobaczyłam, że inni robią lepsze zdjęcia, ich blog odwiedza więcej osób niż mój i zrezygnowałam. Zajęło mi to parę ładnych lat, żeby zrozumieć co tak na prawdę się stało i dlaczego. Przecież lubiłam to robić, a ja mimo to poddałam się. Myślę, że moja chęć zmiany i siły nagromadzonej na działanie wiele zmieniła. Zrozumiałam, że nie jestem tacy jak inni, nie jestem idealna.Wszystko co robiłam dotychczas, robiłam na 100%. Każdy ma prawo mieć zły dzień, każdemu może się noga powinąć, każdy jest dobry w czymś innym. Od kiedy zniżyłam swoją poprzeczkę, czuję się o wiele lepiej. Można by pomyśleć, że to rozleniwi, że trzeba dużo wymagać. Jasne, wymagać trzeba, ale tyle na ile czujemy się na siłach i ile jesteśmy w stanie od siebie wyciągnąć. Czasami za dużo zadań sobie zarzucałam myśląc, że dam radę, co traciło na jakości i efektywności wykonywanych czynności Nie ukrywam, że zawsze byłam również bardzo wrażliwa na to co ludzie powiedzą. Ale od czasu kiedy dowiedziałam się, że będę młodą mamą wszystko się zmieniło (ale to w innym poście!). Przecież to moje życie, czemu opinia innych ludzi odnośnie tego co i jak robię w swoim życiu ma decydować o tym co robię w wolnym czasie, w jakiej szkole się uczę i czego, gdzie chcę później pracować, gdzie chcę mieszkać, z kim się zadaję, a przede wszystkim jak wygląda moje życie i kim jestem. Ja to ja, Ty to Ty. Ja lubię biel, Ty czerń. Lubiąc język polski nie wygram olimpiady z matematyki jak Ty. Czasem skupienie uwagi tylko na samym sobie jest dobre, tak jak w tym przypadku. Aby być pewną siebie muszę być skupioną na tym co robię ja, nie ktoś inny. Zdobywać WŁASNE szczyty, nie czyjeś. Osiągać to co JA chcę, co jest MI potrzebne, co MI sprawia radość. Mam prawo decydować o tym kim będę i jaka będę, za to nikt nie ma prawa zniszczyć mojej pewności siebie, na którą każdy musi zapracować!
Pamiętaj, małe rzeczy motywują do osiągnięcia czegoś wielkiego! :)
A do czego ja dążę? W jakim celu wypracowałam swoją pewność siebie? Mimo zdania innych ludzi chcę robić to co sprawia mi przyjemność. Chcę pisać, chcę robić zdjęcia. Następnie pragnę ukończyć szkołę i osiągnąć tytuł technika logistyka (pomimo tego, że różnie bywało z moimi ocenami i nauką właśnie przez zawyżone wymagania) i pracować w zawodzie. Układać swoje życie na bieżąco. A przede wszystkim spełnić jak najlepiej swoją nową rolę, być mamą. I oczywiście nie dać się już słowom, opiniom innych ludzi, które są wyssane z palca, nieuzasadnione i są wypowiadane tylko i wyłącznie po to, abym straciła pewność siebie i to co udało mi się osiągnąć :)
Co w ostatnim czasie sprawia, że jestem dumna z siebie? Fakt, że nie dałam się wytrącić z równowagi przez wytykanie mnie palcami przez innych, kiedy mój brzuszek zaczął rosnąć. Jestem coraz bardziej pewna siebie przez istotę, którą noszę pod sercem. Daje mi ogromną ilość siły każdego dnia teraz... co będzie jak już przyjdzie na świat! Jest dla mnie najważniejsza na świecie i wiem, że już nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla niej, będę musiała być silna.
Pewność siebie wiążę się również z nami samymi, to czy siebie akceptuję, jakie mam poczucie własnej wartości. Jednakże dzisiaj chciałam się skupić na samych działaniach.
Zachęcam do komentowania :) Życzę wszystkim powodzenia i wytrwałości w tym co robicie lub to co zamierzacie robić!
Ostatnie 13 dni w dwupaku i będę już do Was pisać z moją małą pomocnicą!
Do następnego! xoxo


Komentarze
Prześlij komentarz