Ave.
'Zaczął szukać swej tożsamości. Nie było jej. Ogarnął go lęk. Oto nie miał już skrzydeł, w których skupiała się jego Moc; w ich miejscu ziała ogromna rana, a on nie wiedział, kim teraz jest. Nie widział i nie wyczuwał Światła, które zawsze go prowadziło, nawet w największych ciemnościach. Zniknęło? Niemożliwe. Ono jest przecież wszędzie, więc czemu Ave go nie widzi?
Wyciągnął przez siebie rękę: nie była, jak niegdyś, przejrzysta i bezcielesna. To była ręka ludzka, choć pozbawiona sprawności i siły. Rozejrzał się wokół, lecz jego wzrok nie sięgał dalej niż do drzew, które go otaczały, zwieszając nas nim swe bezlistne konary, jakby i one chciały zamknąć przed nim Niebo. Wcześniej Ave zawsze widział Niebo, niezależnie od tego, gdzie się znajdował i czy miał otwarte czy zamknięte oczy. Niebo było w nim i wokół niego; on sam był cząstką Nieba.. Lecz niebo zniknęło. To, co znajdowało się wysoko, ponad konarami drzew, i raz miało kolor szafiru, innym razem szarego błękitu lub szarej chmurności, a teraz było granatowo ołowiane, nie było przecież TYM Niebem'
ot co


taa forever ;d
OdpowiedzUsuń