Podsumowanie.

Podsumowanie roku 2012?
Styczeń.. od razu zaczął się źle. Czekanie przez cały rok na kilka dat, od których zależy moje życie. Zima 2012r. bardzo mnie zmieniła. Byłam dopitą dziewczyną, która się pogubiła i popełniła największy błąd w swoim życiu. Masę złych chwil, złych ocen, spiny z ludźmi. W końcu wiosna. Wszystko zaczynało wracać do normy. Jednakże te kilka dat.. ciągle w mojej głowie. Można by było powiedzieć, że było idealnie, lecz nastąpił maj. Zawsze bardzo lubiłam ten miesiąc. Wszystko się zieleni, człowiek budzi się do życia. U mnie było na odwrót. od połowy maja Sandra była nie do poznania. Druga data za mną. Jeszcze tylko dwie.  Kolejne smutki, złe chwile, których nie chcę pamiętać, a wracam do nich każdego wieczoru. Starałam się z całych sił, aż nie nastąpił wrzesień. Wakacje..niezapomniane wakacje. Chyba najlepsze dotychczas. Tydzień u dziadków poniekąd dobrze mi zrobił. Miałam czas tylko dla siebie, żeby przemyśleć wiele spraw. Oprócz tego, nigdzie nie wyjeżdżałam, pomijając jakieś małe wypady z rodziną. No i co z tego? Miałam wszystko-miałam szczęście. Wszystko mnie męczyło, ale walczyłam do końca. Miałam dla kogo, miałam po co. Mogłam osiągnąć wszystko. Czułam się tak silnie. Póki nie przyszedł wrzesień. Wróciła szkoła, najtrudniejsza druga gimnazjum. Tak bardzo byłam pewna, że się uda, że będzie tak idealnie jak w wakacje. No niestety. Jedyne co we mnie pozostało, to skrawek silnej Sandry. Skrawek zamienił się w wielki kawał. Wszystkie problemy, które dotykały mnie do końca października, trafiały do środka i tam się rozpadały. Zostawał po nich tylko pył. Koniec października.. "Zmiażdżona" dziewczyna przestała sobie radzić. Leżałam bezczynnie, bojąc się o szkołę, że nie zdążę tego wszystkiego nadrobić. Widok zmartwionej rodziny, kiedy ja powtarzałam "wszytko będzie dobrze, przecież nic mi nie jest". Przez głowę przenikały mi tylko myśli, jak bardzo jest źle, jak bardzo się boję. Listopad.. wiele zrozumiałam po tym wszystkim. Po raz kolejny bardzo się zmieniłam. Inaczej zaczęłam patrzeć na życie. W sumie.. o wiele lepiej. Jednakże nadal szukam tej silnej Sandry w sobie. Gdzieś zaginęła.. To tylko kilka dni, a jednak. Grudzień to chyba jeden z najlepszych miesięcy w tym roku. Pomimo tych świąt, których moja rodzina nie za bardzo lubi, ja czułam, że tego roku będą wyjątkowe. Można by tak powiedzieć. Jednakże znów męczyły mnie kolejne daty. Ale to nic. Mam wsparcie. Wsparcie, którego nigdy nie chcę stracić..
Poznałam ludzi dzięki, którym tutaj jestem. Chciałabym niektórych odwiedzić, mocno przytulić, powiedzieć jak im bardzo jestem wdzięczna. Oby w wakacje.. błagam.
Podsumowując ten rok był pełen wrażeń. Wiele upadków, lecz "każdy robi błędy, ważne jak będziesz wstawać". Byłam też bardzo szczęśliwa.. czy w tym roku poczuję to jeszcze bardziej? Oto moje postanowienie na nowy rok. Nie przejmować się tymi głupimi datami. Co ma być to będzie. Muszę cieszyć się z życia, bo mam tylko jedno. Nikt mi nie da drugiej szansy. A co mi da, że będę płakać nad rozlanym mlekiem? Jeden bardzo cenny stracony dzień..

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty